W latach 90. ubiegłego wieku, z nastaniem gospodarki rynkowej, na cele użytkowe zaczęto zagospodarowywać również wolne przestrzenie przy budynkach, jak podcienia czy arkady. Nie podoba się to architektom, a niektóre zabudowy są dziś samowolą budowlaną, która musi zostać usunięta. W wyniku takiej zabudowy przy placu Cyryla Ratajskiego w Poznaniu powstało całodobowe bistro Ali Baba oraz cukiernia Kandulski. Bank PKO BP zabudował z kolei podcienia budynku Wydziału Historii przy Św. Marcinie (poprzednio mieścił się w nim Komitet Wojewódzki PZPR), a niedawno zagospodarowano w ten sposób na kawiarnię narożnik placu Wolności i ul. Ratajczaka. Niektóre miejsca zostały zabudowane w sposób trwały, bo użytkownicy otrzymali pozwolenia na stale.
,,Budkarstwo” nie podoba mi się
Czy jednak zabudowywanie podcieni czy arkad jest racjonalne? Czy w dobie gospodarki rynkowej liczy się wykorzystanie każdej możliwej powierzchni, czy też elementy te mają swą wartość architektoniczną w przestrzeni miasta, którą należy zachować?
– Na takie pytanie nie ma odpowiedzi tak-nie. Ja wolę jednak jeśli miejsca te są wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem, tak jak je zaprojektowano – mówi Andrzej Nowak, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Poznania. – Takie uprawianie ,,budkarstwa” nie podoba mi się.
Zdaniem architekta miejskiego takie elementy jak podcienia, wnęki czy loggie nadają plastykę bryle. A gdy się je zabuduje brakuje jej oddechu. Podobnie rzecz się ma w domach, gdzie zabudowuje się balkony, czy tarasy.
– Psuje to najczęściej architekturę. To prymitywne myślenie – ocenia Andrzej Nowak.
Ali Baba do rozbiórki
Tymczasem czarne chmury zawisły nad bistrem Ali Baba przy placu Cyryla Ratajskiego, powstałym w zabudowanym podcieniu. Lokal musi zostać rozebrany, bo od 10 lat funkcjonuje bez pozwolenia. Jego właściciel otrzymał bowiem czasowe pozwolenie na użytkowanie do końca 2001 roku. Dlaczego urząd wydał taką właśnie decyzję?
– Prawo budowlane przewiduje tymczasowy sposób zagospodarowania, jeśli są wątpliwości czy w przyszłości nie będzie on rodził problemów – wyjaśnia Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Wydziale Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Poznania.
Takie tymczasowe decyzje dotyczą najczęściej pasów drogowych. A plac Cyryla Ratajskiego jest traktowany jako ważny ciąg komunikacyjny łącznie z chodnikiem.
– W tym miejscu mamy starą zabudowę, wąskie chodniki i dlatego nie zgadzamy się na stałą zabudowę. Jeśli w praktyce nie występują kolizje, to takie pozwolenie można przedłużyć – tłumaczy radca.
Właściciel bistra nie zadbał jednak o to przed upływem terminu ważności posiadanego pozwolenia. W konsekwencji od 10 lat mamy do czynienia z bezprawnym korzystaniem z miejsca, czyli z samowolą budowlaną. Wobec tego dzierżawca będzie musiał zlikwidować tę formę korzystania z podcieni i przywrócić stan poprzedni. I z prawnego punktu widzenia nie ma od tego odwrotu.
– Decyzje Wydziału Urbanistyki wydawane są na wniosek, a nie z urzędu. Nie śledzimy więc kiedy kończy się pozwolenie – mówi Bogdan Dąbrowski. Teraz jednak do urzędu wpłynęła skarga od mieszkańców kamienicy, w której znajduje się lokal na uciążliwości spowodowane jego działalnością. To skłoniło urzędników do zajęcia się sprawą i wydania decyzji zobowiązującej do usunięcia samowoli, czyli likwidacji bistra.
W tym przypadku mamy do czynienia z samowolą w użytkowaniu obiektu budowlanego lub jego części, której dotyczą inne przepisy niż wzniesienie budynku bez pozwolenia. W tym drugim przypadku nadzór budowlany może bowiem zalegalizować samowolę pod określonymi warunkami.
– Tu Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nie ma nic do powiedzenia. Wcześniej czy później likwidacja jest przesądzona. Tej decyzji nie można już zmienić. Takie jest prawo – wyjaśnia radca prawny.
Wezwanie do usunięcia samowoli Wydział Urbanistyki skierował początkowo do Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, któremu niegdyś podlegał budynek. Ale obecnie większość mieszkań w kamienicy została wykupiona i funkcjonuje w niej wspólnota mieszkaniowa. Toteż właściwym adresatem decyzji jest jej zarząd i to on zostanie zobowiązany do wyegzekwowania nakazu. Czy jednak wspólnota będzie skłonna pozbywać się dzierżawcy, od którego czerpie dochody?
Jak wyjaśnia Bogdan Dąbrowski w takim przypadku urząd działa w oparciu o przepisy ustawy o egzekucji administracyjnej obowiązków o charakterze niepieniężnym. W razie opieszałości najpierw wysyła do zobowiązanego do działania upomnienie, a gdy to nie poskutkuje nakłada grzywnę do 5 tys. zł, którą można cofnąć po wypełnieniu obowiązków. Gdyby jednak i to nie spowodowało reakcji, wówczas urząd zleca egzekucję zastępczą przez wynajętą firmę, której kosztami obciąża właściciela nieruchomości. Gdyby więc wspólnota uchylała się od wyegzekwowania nakazu, poniesie niemałe koszty.
Według uzyskanej przez Poznańskie Nieruchomości informacji właściciel bistra Ali Baba wystąpił o wydanie nowych warunków zabudowy. Ale według prawa nie wstrzymuje to konieczności wcześniejszego usunięcia zabudowy. Jeśli nawet większość członków wspólnoty zgodzi się w drodze uchwały, aby bistro funkcjonowało na nowych warunkach, najpierw trzeba je zdemontować, a później zabudować na nowo.
Zabudowa podcieni to uszczuplanie przestrzeni miejskiej
Zabudowie podcieni czy arkad zdecydowanie przeciwny jest Eugeniusz Skrzypczak, prezes poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
– Mamy tu do czynienia z dwoma aspektami. Po pierwsze chodzi o prawa autorskie. Ktoś to zaprojektował w określony sposób, z pomysłem wprowadził podcienia czy arkady – stwierdza Eugeniusz Skrzypczak. – Drugi to aspekt przestrzeni. Weźmy na przykład Uniwersytet Ekonomiczny – piękny, rustykalny budynek zaprojektowany przez Adama Ballenstaedta. I nagle uczelnia wpada na ,,genialny” pomysł, aby zabudować wejściowe podcienia, bo tam jest 100 metrów kwadratowych i można je na coś wykorzystać. Albo mamy ,,fantastyczny” pomysł i zabudujemy w Zamościu całe renesansowe krużganki.
Czy takie elementy są w mieście potrzebne? – rozważa Skrzypczak. Bo Zamość to Renesans, a Renesans to Włochy, a więc kraj ciepły, z dużą operacją słoneczną. Tam te obejścia są uzasadnione. A w Polsce pada deszcz, więc także względy użytkowe.
– Takie formy przestrzenne są niezwykle potrzebne także z innego powodu – mówi architekt. – W teorii architektury plac i podcienie to wnętrza sprzężone, które sprawiają, że towarzyszy nam więcej doznań. Proszę zauważyć, że widoki miast pokazywane są często z krużganków. W Poznaniu też mamy takie przykłady – widoki na Stary Rynek pokazywane z podcienia. Gdy patrzymy na arkady, to widzimy tam półcień, zupełnie inne przestrzenie i inne nastroje. Ale nie tylko wymiar architektoniczny jest ważki, przestrzeń taka jest ze wszech miar pożyteczna z punktu widzenia na przykład psychologii zachowań.
Pytanie dlaczego ludzie zabudowują podcienia? Argumenty są dwojakie. Po pierwsze, aby to wykorzystać zarobkowo i tak np. narożniki przy placu Cyryla Ratajskiego ewidentnie zostały w ten sposób wykorzystane, potraktowane ekonomicznie. Tak samo w budynku Wydziału Historii przy Świętym Marcinie zaprojektowanym przez prof. Władysława Czarneckiego, wybitnego i zasłużonego dla Poznania architekta. Z pewnością by się z tego nie ucieszył, gdyby dożył, więc to jest naruszanie praw autorskich. Na ogół jednak projektanci obiektów, o których mówimy nie żyją, a spadkobiercy nie biją się o zachowanie praw.
– Słyszałem też argumenty, że w tych miejscach trudno utrzymać higienę. Może tak, ale w tym kontekście przypomina mi się scena z filmu ,,Miś” Barei, w której w barze były łyżki na łańcuchu, aby nie ginęły, a w zdemolowanych budkach telefonicznych nie było aparatów! Czy to jest jakiś argument, pytam? Rzeczywistość polska po 1989 roku jednak pokazała, że możemy stawiać budki telefoniczne i możemy normalnie używać sztućce, przebudowując tylko świadomość społeczną. Więc zabudowywanie arkad dlatego, że ktoś nie dorósł do czystości nie jest rozwiązaniem. Ja jestem generalnie przeciwny, nawet jeśli jakieś autorytety z dziedziny historii sztuki mówią, że trzeba zabudować, bo gdzieś arkad wcześniej nie było, to nie musi to oznaczać, że dziś nie mogą tam pozostać – rozważa Eugeniusz Skrzypczak.
Nie zawsze jak się okazuje, odwoływanie się do aspektów historycznych jest rozwiązaniem aprobowanym. Wzgórze Świętego Wojciecha było kiedyś zabudowane, kościół Św. Wojciecha był zasłonięty zabudową jednak dosyć lichej jakości. Po wojnie, w wyniku której zabudowa ta została zburzona kościół został odsłonięty i teraz mówimy o dialogu dwóch kościołów – Wojciecha i Karmelitów jako nowej wartości.
– I kiedy w pewnym czasie z prof. Jerzym Buszkiewiczem chcieliśmy wrócić do zabudowy wzgórza, wzbudziło to sprzeciw. Czyli nie zawsze powrót do historycznego zagospodarowania przestrzeni jest akceptowany nawet przez historyków sztuki – ocenia architekt.
Przytacza także przykład szczególnych arkad, które powstały w latach 70. przy ul. Gwarnej. Te arkady powstały sztucznie od księgarni do hotelu Lech za sprawą Jerzego Buszkiewicza, ówczesnego architekta miejskiego, który zafascynował się bodajże jakimś szwajcarskim miastem. To jest dobre rozwiązanie, mamy tam sklepy, ludzie oczekujący na przystanku tramwajowym mogą się schronić w razie deszczu, mogą popatrzeć. Niestety standard tego miejsca jest aktualnie tragiczny. Jednak z tego powodu nie należy zabudowywać tej przestrzeni, lecz poprawić standard, czyli doprowadzić do czystości, do porządku architektonicznego.
– Więc zabudowa podcieni to uszczuplanie przestrzeni miejskiej, jej złożoności, wielowątkowości, wieloaspektowości. Dlatego rynki czy place są ciekawe, szczególnie jako nakładające i przenikające się wnętrza złożone i sprzężone – ocenia Skrzypczak.
Czyli patrząc na przestrzeń jako dobro nie tylko ekonomiczne, ale także jako wartość architektoniczną i psychologiczną takie działania jak zabudowa są niekorzystne. A jeśli trudno tam utrzymać higienę, porządek, to trzeba starać się nad tym zapanować. Nie możemy się cofać tylko dlatego, że ktoś jest niewychowany.
Zdaniem Eugeniusza Skrzypczaka zabudowywanie podcieni po to, aby urządzić w nim lokal usługowy nie znajduje też uzasadnienia ekonomicznego, bo w Poznaniu nie brakuje pomieszczeń, które można w tym celu wykorzystać i które czekają na najemców.
Poznańskie Nieruchomości portal informacyjny oferta deweloperska Poznań i inwestycje w mieście, mieszkania, działki, lokale
2007 - 2026