Dialog z inwestorem jest dobrą drogą

Rozmowa z Joanną Bielawską-Pałczyńską, nową miejską konserwator zabytków w Poznaniu o pomysłach na politykę konserwatorską miasta

Czy Joanna Bielawska-Pałczyńska jako wieloletnia pracownica biura konserwatora zabytków będzie kontynuowała politykę swej dotychczasowej szefowej Marii Strzałko, czy też ma Pani własną wizję kierunków działań?
– Na pewno będę kontynuowała politykę, której nadrzędnym celem jest ochrona naszego lokalnego zasobu dziedzictwa kulturowego. Ochrona zabytków jest podstawowym zadaniem naszego biura i na pewno nie dopuścimy do działań, które mogłyby naruszyć te wartości.
Poza tym nie należy spodziewać się żadnych rewolucyjnych zmian. Nie zmieniły się ani przepisy prawne, ani procedury, ani zakres obowiązków MKZ. Organizację biura będziemy więc prowadzić na podobnych zasadach.
Być może będą nieco przesunięte akcenty w stronę popularyzacji, upowszechniania wiedzy o dobrach kultury. Może pojawią się nowe propozycje czy pomysły na to, jak rozwiązać pewne kwestie w mieście. Natomiast dziś trudno jeszcze mówić o jakiś konkretnych rozwiązaniach, bo trzeba je z czasem wypracować.

Które części Poznania wymagają szczególnej troski konserwatora, na co będzie Pani zwracała szczególną uwagę?
– Konserwator musi troszczyć się o wszystkie historyczne dzielnice i cały zasób dziedzictwa kulturowego i tu trudno wyróżniać konkretne miejsca. Oczywiście trzeba pamiętać o najcenniejszej części, której nadano status pomnika historii, czyli o Ostrowie Tumskim, o centrum miasta łącznie z Ringiem Stübbena oraz o Cytadeli. To są rejony najcenniejsze. Ale ważny jest też Poznań z początku XX wieku, czyli wszystkie historyczne dzielnice: Wilda, Łazarz, Jeżyce i o nich trzeba pamiętać. Na pewno też nie można zapomnieć o budynkach poprzemysłowych, budynkach folwarcznych, czy zespołach dworskich i również o bardzo cennej architekturze związanej z tematyką militarną, czyli o zespole fortyfikacji.
Chcę również aktywnie uczestniczyć w programie rewitalizacji, opracowywanym przez komisję rewitalizacji Rady Miasta Poznania. Będziemy monitorować historyczne dzielnice pod kątem ewentualnych zagrożeń, czy oceny stanu zachowania najcenniejszych obiektów. Na pewno będziemy nadzorować remonty i renowacje obiektów wpisanych do rejestru zabytków czy podlegających ochronie konserwatorskiej.

Czego mogą spodziewać się inwestorzy chcący budować w zabytkowych rejonach miasta? Jak nowa konserwator zabytków chce układać relacje z nimi?
– Oczywiście jestem zawsze otwarta na rozmowę, na otwarty dialog. Zapraszam na spotkania i to w wieloosobowym gronie, z inwestorem, projektantem. Dobrą praktyką jest, aby przed rozpoczęciem prac projektowych ustalić ramy działania. My określamy nasze wytyczne, nasze oczekiwania, a potem jest czas na uzgodnienia dotyczące nadania obiektowi nowej funkcji, jego modernizacji, remontu. W rozmowie należy wypracować złoty środek, czasami pójść na pewne ustępstwa i kompromisy, oczywiście bez szkody dla substancji zabytkowej.
Oczywiście inwestorzy budujący w dzielnicach historycznych objętych ochroną konserwatorską muszą się wpisywać w otoczenie i odnosić się z szacunkiem do obiektów zabytkowych. Należy ponadto dostosować się do warunków zabudowy na tym terenie oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Czy w takim razie w historycznych dzielnicach dopuszcza Pani nowoczesną zabudowę, czy też powinna ona dopasowywać się do otoczenia?
– Nowoczesna zabudowa musi być wprowadzana w historycznych dzielnicach, ale powinna się ona wpisywać w otoczenie. Nie oznacza to, że musi ona posiadać jakieś elementy historyzujące. Natomiast musi być dostosowana wysokością, gabarytami, linią zabudowy, formą architektoniczną do istniejącej zabudowy. Są przecież w mieście przykłady bardzo udanego wprowadzenia nowoczesnych budynków w historyczne dzielnice. Jestem absolutnie za. Ale nowa architektura nie powstaje w pustym miejscu, ale w konkretnym otoczeniu i w każdym przypadku w to otoczenie musi się odpowiednio wpisać.

Czyli nie jest Pani zwolenniczką historyzujących obiektów?
– Uważam, że zgodnie z obowiązującymi aktualnie doktrynami konserwatorskimi należy chronić istniejące obiekty historyczne, a nie budować „nowe zabytki”.

Czyli będzie Pani podchodzić do projektów z dużą otwartością i wyrozumiałością?
– Ależ oczywiście, że tak. Pewne zasady muszą być jednak zachowane, zasady wynikające nie tylko z wytycznych konserwatorskich, ale także określone w Wydziale Architektury i Urbanistyki i Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.

Na konferencji inaugurującej objęcie przez Panią stanowiska mówiła Pani o pomyśle utworzenia parku kulturowego w obrębie Starego Miasta. Jak ten park miałby wyglądać?
– Park kulturowy jest jedną z form ochrony zabytków. Jest to forma jeszcze mało sprawdzona. Taki park tworzony jest w Krakowie i w najbliższym czasie zacznie tam funkcjonować. Idea polega na tym, że jest to forma ochrony danego terenu na podstawie uchwały Rady Miasta. Czyli jest to forma prawa miejscowego, w którym można wiele doprecyzować. Chodzi tu nie tylko o zasady umieszczania reklam, ale również wprowadzania nowej zabudowy, małej architektury, kioski, stragany, czy ogródki gastronomiczne. Wiele elementów można konkretnie określić, tylko najpierw trzeba ustalić granice takiego parku, można mu nadać nazwę, czy nawet powołać jednostkę zarządzającą.
Na te zasady musi być zgoda Rady Miasta Poznania po zasięgnięciu opinii wojewódzkiego konserwatora zabytków. Mogą być to bardzo różne zapisy i nie muszą powielać rozwiązań Krakowa. Każde miasto czy gmina uchwala swoje własne zasady dotyczące parku kulturowego.

A jakie Pani zdaniem powinny być najważniejsze założenia takiego parku w Poznaniu?
– Uważam, że to pomogłoby nam rozwiązać problem z samowolnymi reklamami, bałaganem i chaosem przestrzennym. Na to wszyscy zwracamy uwagę i takie zasady pomogłyby go uporządkować. W programie parku pojawiają się bowiem konkretne zapisy, że na przykład szyldy mogą być określonej wielkości, w określonym miejscu, że nie może być reklam LED-owych. Ogródki mogą być w takiej formie, a nie innej. To są zapisy nie dyktowane przez konserwatora, ale jak podkreślam ustalane przez Radę Miasta. Musi być też uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i te dokumenty muszą być ze sobą zbieżne.

Jak zauważyła Pani zmorą ładu przestrzennego są między innymi reklamy zawieszane w najdziwniejszych miejscach, a towarzyszące im oświetlenie utrudnia też życie okolicznym mieszkańcom. Czy widzi Pani sposób zaradzenia temu także w innych, nie objętych ochroną rejonach miasta?
– Te kwestie zgłaszane są przez mieszkańców, rady osiedli czy nawet Radę Miasta. Uważam, że powinno być to uregulowane na szczeblu centralnym w formie odpowiednich ustaw. Bo na przykład agresywne oświetlenie LED-owe jest nie tylko uciążliwe dla okolicznych mieszkańców, ale stanowi też zagrożenie komunikacyjne dla kierowców.

Czyli odpowiednie przepisy regulujące powinny znaleźć się w prawie budowlanym?
– Być może w prawie budowlanym lub w innych ustawach. Były już próby wprowadzenia takich przepisów, które by te kwestie regulowały.

x

Zobasz także

Unikatowy adres: Sucha 5A

Rozmowa z mgr inż. Natalią Jakubiak, koordynatorką procesu projektowego i budowlanego inwestycji przy ulicy Suchej ...

Kto zezwolił na zamek?

Zamek powstaje na sztucznej wyspie (fot. Google Maps) Portalsamorządowy.pl rozmawia z Piotrem Woszczykiem zastępcą burmistrza ...

Willa wkomponowana w Wąsosz

Michał Urbański, specjalista do spraw planowania przestrzennego spółki „Urbania” W pierwszy dzień Wiosny 2018 r. ...

Podatek na drogi to mydlenie oczu

Rozmowa z Janem Grabkowskim, starostą poznańskim Dziś powiat poznański zgarnął największą dotację z puli wojewody ...

Zmniejszamy biurokrację i szukamy mieszkań pod wynajem

Rozmowa Arkadiuszem Stasicą, prezesem Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu Od końca sierpnia, kiedy zakończy ...