Dyskusji o Sołaczu ciąg dalszy

Radni i społecznicy debatują wciąż o kształcie planu zagospodarowania poznańskiego Sołacza. Na ostatnim posiedzeniu komisji głos zabierali specjaliści. Poznańscy radni z komisji polityki przestrzennej oraz ochrony środowiska i rewitalizacji, projektanci Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, a także przedstawiciele stowarzyszenia My, Poznaniacy kontynuowali dyskusje o przygotowywanym miejscowym planie zagospodarowania. Wciąż kontrowersje budzą propozycje zabudowy fragmentów tej enklawy zieleni. Na ostatnim posiedzeniu komisji głos zabierali specjaliści.
W dolinie Bogdanki, która płynie przez Sołacz dominują grunty organiczne, torfy.
– W dolinie nie mamy już środowiska naturalnego. Tereny bagienne i rozlewiska zostały przystosowane do celów zabudowy – mówi Maria Mielcarek z MPU przedstawiając prognozę środowiskową dotyczącą oddziaływania planu. Jej zdaniem z opracowania fizjograficznego wynika, że tereny najtrudniejsze są juz zabudowane. Teren przeznaczony pod zabudowę też ma trudne warunki, ale nie najgorsze. Na terenach miejskich powinny być duże obszary biologicznie czynne, aby odbierały wody opadowe.
Obszary o zabudowie poniżej 35 proc. i dużej ilości zieleni nie tworzą też wysp ciepła. Plan przewiduje duże działki zabudowane w 20 proc., dlatego nie ma niebezpieczeństwa powstania wyspy ciepła. W rejonie Golęcina jest projektowany zbiornik retencyjny, który ustabilizuje poziom wód Bogdanki.
– Plan zachowuje zielony charakter Sołacza i nie wpłynie w sposób znaczący na środowisko. Nie zmniejsza się powierzchnia parków. Ale trzeba myśleć o obrazie miasta zwartego, a to są tereny blisko śródmieścia. Trzeba też mieć na uwadze możliwość korzystania z komunikacji publicznej – przekonuje M. Mielcarek.
Inaczej na wyniki prognozy ekofizjograficznej patrzą przedstawiciele stowarzyszenia My, Poznaniacy.
– Czy likwidację zieleni można nazwać jej ochroną – pyta Lech Mergler. Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia plan zieleń likwiduje, a zieleń przydomowa nie ma wiele wspólnego z bioróżnorodnością. Teren południowy jest grząski i nie nadaje się pod zabudowę, a osuszenie go do tego celu zagrozi drzewostanowi parku. – Parki to inwestycje w jakość miasta – skwitował Mergler.
Podobnego zdania jest prof. Małgorzata Mańka z Uniwersytetu przyrodniczego.
Zabudowy mieszkaniowej nie można nazwać otuliną, a istniejące chaszcze są nią. Walory przyrodnicze mają paść ofiarą względów ekonomicznych – stwierdza pani profesor.
– Cały obszar objęty planem ma 144 hektary. A tereny obecnej zieleni przeznaczane pod zabudowę to około 19 hektarów. Z tego 60 procent pozostaje jako zieleń, ale o innym charakterze. Ma ona charakter urządzony, a nie naturalny. To także jest siedlisko dla drobnych zwierząt – replikuje Maria Mielcarek. – A parki miejskie w większości otoczone są zabudową, a drzewa w nich są w dobrej kondycji.
My, Poznaniacy krytykują też propozycje zabudowy i zagospodarowania rejonu ul. Drzymały i parku Wodziczki.
– My, Poznaniacy tego planu nie chcemy. Chcemy Sołacza zielonego dla wszystkich poznaniaków – stwierdza z determinacją Arleta Matuszewska, przewodnicząca stowarzyszenia. Działacze stowarzyszenia chcą na obszarze łąkowym nieużytku urządzić boiska i miejsca do rekreacji – zachowując drzewa – lub nawet zostawić go w stanie nieurządzonym.

x

Zobasz także

U nas żyje się najlepiej

Poznań “najlepszym miastem do życia” według ogólnopolskiego rankingu Poznań został liderem wśród polskich miast pod ...

Letnie remonty w mieście

Prace remontowe w rejonie mostu Dworcowego i ronda Starołęka. W sobotę, 22 czerwca rozpocznie się ...

Internetowa mapa nagrodzona

Przestrzenna mapa ,,Śladami dziejów Wielkopolski” nagrodzona! Samorząd Województwa Wielkopolskiego otrzymał główną nagrodę w konkursie „Internetowa ...

„Komunalki” znów do remontu

ZKZL ogłosił kolejną odsłonę programu “Mieszkanie do remontu” Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) ogłosił drugą ...

W centrum przybywa drzew

Kolejnych kilkadziesiąt drzew przybędzie w poznańskich pasach drogowych. Trwają nasadzenia na Starym Mieście, a w ...