Grunty pod drogi kosztują krocie

Rządowe rozporządzenie w sprawie wycen działek przejmowanych pod drogi zubaża gminne budżety. Zrobiono prezent właścicielom gruntów, którzy mogą żądać znacznie więcej niż wynosi faktyczna cena nieruchomości – kosztem samorządów, które przez to nie są wstanie zbudować tylu gminnych dróg, ile by mogły. Największe problemy występują w gminach położonych w pobliżu wielkich miast. Mieszkańcy metropolii wyprowadzają się na prowincję, kupują domy zbudowane w szczerym polu lub sami rozpoczynają ich budowę, a od samorządu oczekują nowej infrastruktury, w tym przede wszystkich dróg. Jeżeli mają one powstać, trzeba pozyskać grunty. Rozporządzenie Rady Ministrów z września 2004 r. w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu nakazuje płacić za działki tyle, ile wyniosłaby ich wartość dopiero po zbudowaniu dróg i innych urządzeń.
Przykładem gminy, która ma poważne problemy ze znalezieniem pieniędzy na wykup gruntów, są Komorniki leżące w pobliżu Poznania, gdzie w najbliższych latach trzeba wykupić kilkanaście hektarów gruntów pod drogi.
Gdyby wycena działek odbywała się na racjonalnych i uczciwych zasadach, przy indywidualnym podejściu do każdego przypadku i uwzględnieniu faktycznej wartości, zostałoby nam w budżecie 12 milionów zł, a za to moglibyśmy zbudować kolejne 10 kilometrów gminnych dróg – informuje Jan Broda, wójt Komornik.
Dokonujący wycen gruntów pod drogi rzeczoznawcy nie biorą pod uwagę tego na przykład, że gminy pozyskują grunty rolnicze. Opierają się na wartości znajdujących się w okolicy działek już zainwestowanych. Zdarza się, że działki w Komornikach wyceniane są na podstawie transakcji przeprowadzonych w Puszczykowie. W takich przypadkach położone w szczerym polu grunty pod drogi wyceniane są na kwotę 170, a nawet 200 zł za metr kwadratowy. Stawki te nieustannie rosną i to w sytuacji, gdy ceny działek budowlanych spadają.
Właściciel 10 hektarów ziemi ornej potrzebuje jednego wjazdu na swój teren. Wystarczy, że gmina zmieni przeznaczenie tego terenu uchwalając nowy plan zagospodarowania i pojawi się możliwość budowy domów mieszkalnych, półtora hektara tego terenu trzeba przeznaczyć pod drogi, zbudować najpierw kilka wjazdów. Za te działki zapłaci się nie według obecnej wartości, ale tego, co tu mogłoby powstać w przyszłości.
Rząd stosuje więc rozdawnictwo na cudzy koszt, a gminy nie mogą spełnić oczekiwań wszystkich mieszkańców czekających na drogi.
– Wymaga to od nas uchwalania „oszczędnych” planów zagospodarowania, z minimalną ilością dróg publicznych, a maksymalną wewnętrznych. Warunki życia mieszkańców w sumie się wiec pogorszą, bo gmina nie będzie płacić za odwodnienie, oświetlenie takich dróg – mówi wójt Jan Broda.

x

Zobasz także

Dyrektywa budynkowa

Parlament Europejski przyjął nowelizację tzw. dyrektywy budynkowej. Zakłada ona m.in., że domy, z których ucieka ...

Powrót Bamberki

Kolejny znak rozpoznawczy Starego Rynku przeszedł fachową renowację. Dzień po pręgierzu na swoje miejsce wróciła ...

Światełko do Nieba

Światełkiem do Nieba zakończył się wczorajszy 32. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po raz kolejny ...

KPO dla Polski

Polska otrzyma ponad 5 mld euro zaliczki z KPO w ramach REPowerEU. pozytywna ocena przez ...

Święto radości i wolności

Poznań to takie miasto, gdzie narodowcom nie udaje się zawłaszczyć ani tego, ani żadnego innego ...