„Odwrócona hipoteka” to produkt bankowy, który z powodzeniem funkcjonuje w wielu krajach zachodniej Europy i w Stanach Zjednoczonych. Także w Polsce coraz częściej o nim słychać. Jednak nadal żadna instytucja finansowa go nie wprowadziła.
Czym jest „odwrócona hipoteka” i dlaczego nie ma jej jeszcze w Polsce zapytaliśmy Ziemowita Stempina prezesa firmy doradczej Homest Swiss. Co to takiego „odwrócona hipoteka”?
– W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że jest to taki rodzaj renty, którą bank wypłaca właścicielowi nieruchomości, w zamian, za co nieruchomość po jego śmierci przechodzi na własność banku.
Właściciel sprzedaje swoją nieruchomość jakby po kawałku, czyli co miesiąc otrzymuje określoną kwotę obliczoną przez bank. Zazwyczaj cena takiej nieruchomości jest niższa od rynkowej, bowiem bank odlicza od niej np. koszty ubezpieczenia.
To jest trochę tak jak z ubezpieczeniami.
Bank, lub instytucja oferująca ten produkt musi oszacować własne ryzyko.
Wydawałoby się, że jest to korzystne dla obu stron. Bank przejmuje nieruchomość, a właściciel może w ten sposób dorobić sobie do emerytury. Dlaczego to w Polsce jeszcze nie funkcjonuje?
– Popatrzmy czy byłby popyt na to. Polacy mają jednak trochę inną mentalność niż mieszkańcy zachodniej Europy. To jest podstawowa przeszkoda. Na zachodzie to nie jest produkt tylko dla samotnych. Tam więź między rodzicami, a dziećmi jest mniejsza i to też trzeba wziąć pod uwagę.
My jesteśmy krajem cały czas na dorobku i mamy taką cechę jak np. Włosi, że chcemy coś zostawić po sobie dzieciom, jesteśmy bardziej rodzinni.
Druga rzecz to są kwestie prawne.
Żeby przygotować taki produkt, musimy mieć przygotowany system prawny. U nas cały czas jest kwestia zameldowania określonych osób, kwestia eksmisji. Instytucja finansowa proponująca taki produkt musi się zabezpieczyć. Wyobraźmy sobie, że po śmierci właściciela, bank chce przejąć taką nieruchomość, a tam są zameldowane jakieś osoby i podlegają one ustawie o ochronie praw lokatorów.
Bank jest zainteresowany pustą nieruchomością, którą można sprzedać lub wynająć.
Był taki pomysł jednego z ministrów budownictwa, Andrzeja Aumillera, by taki produkt sprzedawała gmina. Czy to jest realne?
– To nie jest zadanie dla gminy. To jest zbyt skomplikowany instrument, by zajmowała się tym gmina. Przede wszystkim to musi być instytucja z dużym kapitałem, budżety gminy nie są na to przygotowane.
Jakimi nieruchomościami będą zainteresowane banki, które wprowadzą „odwróconą hipotekę”?
– To będą musiały być atrakcyjne nieruchomości. Żaden bank mieszkania z wielkiej płyty nie przyjmie by wypłacać przez kilkanaście lat rentę, bo to się nie opłaci.
To jest oferta dla ludzi zamożnych, którzy mają drogie nieruchomości. Bo, po co bankowi mieszkanie, które będzie mniej warte niż wypłacona renta.
Jest, więc szansa, że ten produkt pojawi się i u nas?J
– Myślę, że na tym etapie nie jesteśmy jeszcze przygotowani do wprowadzenia go na szeroką skalę. Nawet, jeśli jakaś instytucja zdecyduje się na wprowadzenie takiego produktu, to będzie on skierowany do tych, którzy mają bardzo atrakcyjne nieruchomości, w dobrych lokalizacjach, w dużych miastach.
Jednak Polska szybko nadrabia stracony czas, więc z pewnością, odwrócona hipoteka będzie funkcjonować także u nas.
Poznańskie Nieruchomości portal informacyjny oferta deweloperska Poznań i inwestycje w mieście, mieszkania, działki, lokale
2007 - 2026