W tym roku przez Polskę przeszły trzy bardzo groźne fale powodziowe. Zalanych zostało wiele gospodarstw, domów, zakładów pracy, placówek oświatowych i kulturalnych. Ludzie utracili dorobek całego życia, ich domy nie nadają się w wielu przypadkach do ponownego zamieszkania, a całe wyposażenie zostało doszczętnie zniszczone. Z pomocą powodzianom pośpieszyło m. in. poznańskie towarzystwo ubezpieczeniowe Concordia. – Kiedy dowiedzieliśmy się o fali powodziowej, która w maju pustoszyła Polskę, natychmiast postanowiliśmy odwołać naszą najważniejszą imprezę w roku Kongres Sprzedaży, a cały budżet, a wynosił on 180 tysięcy złotych, przeznaczyć na pomoc powodzianom. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, jak duże jest zagrożenie i że przepłyną jeszcze dwie kolejne fale, a teraz słyszymy, że po raz kolejny zalewane są miejscowości, a w wielu ogłoszono stan ostrzegawczy – mówi Piotr Narloch, prezes zarządu Grupy Concordia. – Bardzo trudno było nam wybierać pomiędzy tymi, którzy potrzebowali pomocy. Zdecydowaliśmy, że zgodnie z nasza maksymą ,,Mądry Polak przed szkodą” pomożemy tym, którzy choć w minimalnym stopniu wcześniej się ubezpieczyli i to niekoniecznie w Concordii, bo nie traktujemy tego, jako reklamę dla firmy, tylko gest solidarności. Postanowiliśmy także, że pomoc finansową otrzymają szkoły, bo to właśnie dzieci są naszą przyszłością i nie ponoszą żadnej winy, że dorośli się nie ubezpieczyli – dodaje prezes Narloch.
Kiedy wydawało się, że to już koniec powodzi, zalana została między innymi Bogatynia i Zgorzelec. Starty są ogromne. Choć woda z zalanych terenów już zeszła, to dopiero teraz tak naprawdę widać ogrom zniszczeń. Oczyszczanie, osuszanie, a nawet odbudowywanie, to praca, która potrwa jeszcze przez wiele miesięcy. To właśnie teraz powodzianie potrzebują największej pomocy finansowej, wsparcia i świadomości, że nie zostali sami.
Pomoc przyda się bardzo
– Chciałabym, żeby świadomość ludzi była taka, aby można powiedzieć, że jeżeli nikomu nic się nie stało, to dobrze, bo reszta jest ubezpieczona – twierdzi Elżbieta Gamza, dyrektor szkoły podstawowej w Kobiernicach. – Pomoc Concordii przyda nam się bardzo, tym bardziej, że tak naprawdę nie wiadomo, czy nie zostaniemy zalani po raz kolejny, bo dostaję niepokojące wiadomości o kolejnej fali powodziowej.
Tak jeszcze wygląda wiele podwórek w powiecie sandomierskim
Grupa Concordia od momentu, kiedy nadchodziły pierwsze alarmujące komunikaty powodziowe postanowiła włączyć się w pomoc ludziom, najpierw poprzez uruchomienie szybkiej ścieżki likwidacji szkód. Odszkodowania do 2500 złotych wypłacane były w ciągu 7 dni. Każdy poszkodowany w bardzo szybki i łatwy sposób mógł zgłosić szkody także wypełniając specjalny formularz na stronie internetowej. Na tereny popowodziowe wysłano dodatkowych likwidatorów, którzy szybko i sprawnie oceniali szkody.
– Czekaliśmy, aż woda opadnie – opowiada Piotr Adamczyk, dyrektor Biura Likwidacji Szkód Grupy Concordia. – Wcześniej kontaktowaliśmy się już telefonicznie z poszkodowanymi, którzy zgłosili nam szkody. Po paru dniach od przejścia fali powodziowej byliśmy już na miejscu. Byliśmy tam już w niedzielę, żeby od poniedziałku, od świtu ruszyć do pracy. Najpierw pojechaliśmy do miejscowości: Furmany, Sokolniki, Trześń, Zalesie Gorzyckie, Zaleszany w okolicach Sandomierza. Widok był po prostu straszny, do dzisiaj pamiętam ten krajobraz, jak po najgorszych działaniach wojennych. Podzieliliśmy się na zespoły i rozpoczęliśmy ocenę i likwidację szkód. Oglądaliśmy budynek po budynku, robiliśmy dokumentację fotograficzną, protokoły szkód. Poszkodowani wypełniali zgłoszenie szkody na miejscu. Dzięki temu nie musieli wysyłać dokumentacji pocztą, a dla nich liczyła się dosłownie każda godzina.
– Szkoła została doszczętnie zniszczona – opowiada Jadwiga Ryba, dyrektorka gimnazjum w Rzepienniku Biskupim. – Woda miała dwa metry i napłynęła do nas błyskawicznie. Potok, który normalnie jest niewielki, nagle stał się rwącą rzeką. Zniszczyła wszystko w szkole, całe wyposażenie, drzwi. Udało nam się ocalić jedynie dokumentację. Ubezpieczyciele bardzo się reklamują, czasem nawet za bardzo. Concordia się nie reklamuje, a pomaga i to wszystkim. Te pieniądze to bardzo duży zastrzyk dla nas. Kupimy za nie lektury, brakujące pomoce szkolne, bo wszystkie zostały zniszczone.
Szybka reakcja
Likwidatorzy Grupy Concordia pracowali przez kilkanaście godzin w ciągu doby, a po powrocie do hotelu wypełniali dokumentację przez prawie całą noc – informuje dyrektor Biura Likwidacji Szkód Grupy Concordia, Piotr Adamczyk.
– W hotelu w Tarnobrzegu wstępnie liczyliśmy wysokość odszkodowania, kontaktowaliśmy się z poszkodowanymi, na drugi dzień podpisywaliśmy pisma – proponowaliśmy odszkodowanie, które w pełni rekompensowało straty, zgodnie z powstałym zakresem szkody – dodaje dyrektor Adamczyk. – Przy szkodach powyżej 100.000 zł staraliśmy się zawierać ugody, by każda ze stron – klient jak i towarzystwo miało satysfakcję. Po powrocie do Poznania do centrali błyskawicznie były wyliczane wszystkie szkody i wypłacone do 10 dni. Chyba, że nie pozwalała nam na to cesja z banku. Do centrali firmy napływały liczne podziękowania, a w jednym z nich czytamy: „Proszę przyjąć podziękowania od wszystkich poszkodowanych z terenu Sandomierza i Tarnobrzegu za wzorowe stanowisko w podejściu do likwidacji szkód – szczególne wyrazy uznania pod kątem p. Piotra Adamczyka (miły, wyrozumiały – normalny człowiek)”.
Tadeusz Wolak pokazuje prezesowi Piotrowi Narlochowi skalę zniszczenia w swoim domu
– Dla mnie to było niesamowite – mówi Tadeusz Wolak, właściciel zalanego domu – wszedł Piotr Adamczyk i nie pytał o polisę, o wysokości, tylko o to jak się czujemy, czy czegoś nie potrzebujemy. To było bardzo wzruszające.
Ubezpieczenie to dobra rzecz
Państwo Anna i Tadeusz Wolakowie mieszkają we wsi Zalesie Gorzyckie pod Sandomierzem. Kiedy w maju przechodziła pierwsza fala powodziowa najpierw walczyli przy umacnianiu wałów, a potem uciekali. Najpierw pani Anna z dziećmi, a potem pan Tadeusz na rowerze. Dom został zalany do wysokości pierwszego piętra. Woda stała przez wiele dni. Kiedy Państwo Wolakowie posprzątali dom, okazało się, że nadeszła kolejna fala i woda wlała się po raz kolejny do domu i znowu stała.

Dzisiaj dom do I piętra wygląda jak by był w stanie surowym, zbite są wszystkie tynki zewnętrze i wewnętrzne. Dopiero co została zrobiona wylewka. Wszystkie meble są zniszczone.
– Gdybyśmy nie byli ubezpieczeni, i to w Concordii, to nie wiem co byśmy zrobili. Namówił nas szwagier, którego też przekonała agentka. Po powodzi w 2001 roku wykupiliśmy polisę i nie żałujemy. Wiemy, że zostaliśmy ubezpieczeni solidnie, a pan Adamczyk przy likwidacji szkód po prostu potrafił wczuć się w naszą sytuację. Teraz wiem, że ubezpieczenie to jedna z najważniejszych rzeczy, którą należy zrobić dla siebie i bezpieczeństwa dzieci. Nie wyprowadzimy się stąd, ale możemy choć trochę w ten sposób dać im ochronę, żeby nie musieli martwić się o brak dachu nad głową i meble – ocenia Wolak.
– Taki gest, jaki wykonała Grupa Concordia, uczy nasze dzieci bezinteresownej pomocy – mówi Iwona Kalisz-Drewko, dyrektor szkoły podstawowej w Woli Przemykowskiej. – W szkole przez trzy dni był punkt ewakuacyjny. Przebywali starsi ludzie. Woda napływała bardzo powoli. Myśleliśmy, że uda nam się uratować większość rzeczy. Ustawialiśmy specjalne piramidy z mebli, ale nie przewidzieliśmy, że woda podejdzie na wysokość parapetu, parkiet się podniesie i wszystko wpadnie do wody. U nas woda nie była wysoka, ale stała przez 7 dni podczas pierwszej fali i 4 dni podczas drugiej. Pomoc Concordii pozwoli nam wyposażyć klasę zero i pierwszą, a do sali gimnastycznej kupić sprzęt sportowy, który jest bardzo drogi i sami nie dalibyśmy rady zapewnić tego dzieciom.
Na drzewach wciąż widać dokąd sięgala woda
– Polacy bardzo mało wiedzą o ubezpieczeniach. Najczęściej, jeżeli już zdecydują się na wykupienie polisy, nie jest ona solidna i nie zapewnia wypłaty odszkodowania na całą sumę strat – ocenia prezes Piotr Narloch. – Tutaj też rodzi się pytanie dotyczące adekwatności składki do narastającego ryzyka nie tylko powodzi, ale także gradu, huraganów i innych żywiołów. Można także postawić pytanie, czy ubezpieczyciele powinni ponosić całą odpowiedzialność finansową za zwiększanie się ryzyk katastroficznych w Polsce? I to w sytuacji, kiedy tak szybko postępuje urbanizacja terenów zalewowych i brak jest zabezpieczeń technicznych. Uważam, że takie ryzyko ponosić można, ale to będzie bardzo drogie. Ryzyka katastroficzne narastają, zabezpieczenia techniczne nie powstają w dostateczniej ilości, liczba ubezpieczonych rośnie, ale bardzo wolno. Ogromnym problemem w Polsce jest świadomość ubezpieczeniowa obywateli. Rolą władzy, samorządów, a także mediów jest krzewienie wiedzy ubezpieczeniowej i nie chodzi o reklamę towarzystw, tylko rozumienie mechanizmów i konieczności solidnego ubezpieczania się. My ze swojej strony staramy się z roku na rok edukacji ubezpieczeniowej poświęcać coraz więcej uwagi.
POMOC SZKOŁOM
1. Zespół Szkół w Kobiernicach – 30.000 zł ,
2. Zespół Szkół nr 2 w Międzybrodziu Bialskim – 40.000 zł,
3. Gimnazjum w Rzepienniku Biskupim (Caritas Tarnów) – 40.000 zł,
4. Szkoła Podstawowa w Woli Przemykowskiej (Caritas Tarnów) – 20.000 zł,
5. Szkoła Podstawowa w Sokolnikach – 20.000 zł,
6. Szkoła Podstawowa nr 1 w Bogatyni – 25.000 zł.
POMOC INNYM PLACóWKOM
1. Bank Spółdzielczy w Stalowej Woli – 5.000 zł (Domy Pracowników i Klientów Banku Spółdzielczego w Stalowej Woli).
Poznańskie Nieruchomości portal informacyjny oferta deweloperska Poznań i inwestycje w mieście, mieszkania, działki, lokale
2007 - 2026