Rozmowa z Ryszardem Szulcem, prezesem spółki deweloperskiej ATANER z Poznania

257 mieszkań sprzedanych w ubiegłym roku – najwięcej ze wszystkich inwestorów w Poznaniu. Czy to dobry wynik?
– Jak na te czasy to dość dobry wynik. Obecnie podchodzimy do inwestycji dość ostrożnie, aby nie produkować na półki. Oczywiście w minionych latach sprzedawaliśmy znacznie więcej, a w szczycie nawet 1000 rocznie, co obrazuje obecną skalę rynku, ale był to jednorazowy wynik w czasie boomu sprzed kilku lat i chyba się nie powtórzy. Teraz w Poznaniu sprzedaje się rocznie około 2300 mieszkań, a w okresie szczytowym było to pięć tysięcy. To był zupełnie inny rynek.
Staramy się dostosowywać cenowo do wymagań rynku bez obniżania standardu. Gdybyśmy rzucili na rynek lokale po 5 tysięcy na pewno sprzedalibyśmy więcej. Ale taką mamy politykę, aby trzymać się dobrych lokalizacji, zachować odpowiedni standard materiałowy i techniczny i nie obniżać jakości.
W Poznaniu sprzedano w sumie około 2,5 tysiąca mieszkań, ale udział w tej liczbie ma coraz więcej inwestorów. Konkurencja pobudza do działania czy przeszkadza?
– To prawda – konkurencja jest coraz większa. 15 lat temu deweloperzy w Poznaniu mogli zasiąść przy jednym stole. Teraz deweloperów jest kilkudziesięciu, a może nawet setka. Do tego dochodzą firmy zagraniczne, które weszły na nasz rynek w okresie boomu. Pięć lat temu jeszcze ich nie było. Teraz oferta jest rozproszona. Musimy robić swoje nie oglądając się na konkurencję, starać się zachowywać swą pozycję i dbać o rynek.
Ataner uruchomił dużą inwestycję na Marcelinie w okolicy ulicy Bułgarskiej. Terenem tym interesuje się spora grupa inwestorów – mieszkaniowych i komercyjnych. Czy powstanie tam nowa dzielnica Poznania?
– W perspektywie kilku lat, może dziesięciu myślę, że tak. Jest to atrakcyjny teren na Grunwaldzie, w pobliżu Lasku Marcelińskiego, dobrze skomunikowany, popularny wśród poznaniaków. Sądzę, iż powstanie tam ładna, ciekawa dzielnica. My też chcemy mieć w tym swój udział, rozpoczynając od ulicy Marcelińskiej.
Czy te plany inwestycyjne pomagają w promocji Państwa inwestycji, która została rozłożona na kilka etapów? Jak klienci przyjmują tę ofertę?
– Początki są zawsze trudne. To jest dziewiczy teren. Trzeba pokazać pierwsze budynki, pierwsze efekty. Potem już jest łatwiej. Teraz jesteśmy w trakcie realizacji pierwszego etapu, rozpoczęliśmy drugi etap. Jak na ten stan zaawansowania i sytuację na rynku sprzedanie 60 procent lokali to niezły wynik. Obecnie wyburzamy obiekty produkcyjne, które w tej chwili straszą. Potem będzie to inaczej wyglądało. Musimy usunąć napowietrzną linię wysokiego napięcia. To są elementy, które na razie nie tworzą dobrego obrazu.
Ale podobnie było, gdy rozpoczynaliśmy budowę osiedla Polanka. To też był teren poprzemysłowy. I początki też były niepewne. Gdy stanął pierwszy budynek nie wiadomo było co tam dalej będzie. Teraz jest to bardzo dobrze odbierana lokalizacja i ciekawie wyglądające osiedle.
Liczymy, że z Marcelinem będzie analogicznie. Im więcej inwestorów będzie interesowało się tym terenem, tym lepiej będzie postrzegany przez potencjalnych klientów. Ale na razie nic się tam nie dzieje poza naszą budową. To są jedynie plany, a nie inwestycje.
Jakie plany ma Ataner na najbliższy okres? Marcelin to co prawda duży obszar inwestycyjny, ale taka firma jak Ataner nie ogranicza się do jednego projektu…
– Na Marcelinie pod zabudowę mamy 10 hektarów. W tym roku rozpoczniemy też budowę przy ul. Różanej. W miejscu po piekarni Favora, którą już wyburzyliśmy, powstanie kompleks kilku sześciokondygnacyjnych budynków mieszkaniowych z około 200 lokalami.
Przy ul. Towarowej, na wprost parku Marcinkowskiego planujemy budynek mieszkalny o podwyższonym standardzie. Projektujemy także zabudowę terenu obok biurowca Delta, którą będziemy realizować w kilku etapach. Powstanie tu też większy kompleks usługowo-biurowy.
A co ze skalą tej zabudowy? W mediach pojawiły się słowa krytyki, że Ataner wykorzystując swą pozycję w mieście próbuje narzucić wysokość zabudowy, wychodząc poza standardy urbanistyczne Poznania?
– Jesteśmy na razie w fazie dyskusji, są to pewne propozycje, nie mamy jeszcze warunków zabudowy. Ale sytuacja wygląda tak – mamy zabudowę placu Andersa, budynek Akademii Ekonomicznej, czy planowany obok budynek Libeskinda. Mało tego – na podstawie przepisów o przygotowaniach do Euro 2012 wydano warunki zabudowy dla Trigranitu na kilka budynków 90-metrowych przy dworcu kolejowym. Powstanie także wysoki budynek Urzędu Marszałkowskiego. Nie widzę więc powodu dlaczego my nie mielibyśmy dostać pozwolenia na budynek wyższy niż Delta. Nie można powoływać się na zapisy w studium uwarunkowań. Trzeba odwołać się do wizji urbanistycznej oraz oceny architekta miasta i miejskiego konserwatora zabytków, że coś będzie w tym miejscu pasowało. Przecież większość wyżej wymienionych wysokich budynków powstało i powstanie na terenach o takich samych zapisach w studium jak nasze tereny przy Delcie. Nie przesadzajmy, że w centrum Poznania nie można wybudować niczego powyżej sześciu kondygnacji.
Jaki Pana zdaniem będzie dla deweloperów rok 2011? Jakich tendencji i zjawisk można się spodziewać?
– Myślę, że będzie to rok podobny do poprzedniego. Wielkich wzrostów nie można się spodziewać, może być to lekko wznosząca się tendencja z przyrostem najwyżej o 10-15 procent rocznie.
A kiedy można spodziewać się znaczącego ożywienia na rynku?
– Uważam, że najwcześniej za kilka lat. Nie przewiduję, że w ciągu roku czy dwóch wydarzy się coś nadzwyczajnego.
Poznańskie Nieruchomości portal informacyjny oferta deweloperska Poznań i inwestycje w mieście, mieszkania, działki, lokale
2007 - 2026