Rozmowa z adwokat Katarzyną Witkowską, pełnomocnikiem w procesie spadkobierców generała Dezyderego Chłapowskiego o zwrot majątku

Jak się ten proces rozpoczął? Co rodzina spadkobierców generała Dezyderego Chłapowskiego chciała odzyskać? Rozumiem, że proces cywilny wszczęto, kiedy została zamknięta droga administracyjna…
– Jedna z rodzin dziedziczących po generale Chłapowskim chciała i nadal chce odzyskać majątki zabrane jej na mocy dekretu o reformie rolnej. Chodzi o majątek Dobra Rycerskie Cieśle w gminie Buk. Składało się na niego 471 ha gruntów rolnych oraz zabytkowy plac z parkiem krajobrazowym i stawem o powierzchni 2,85 ha. Żądania dotyczą nie tylko zespołu Cieśle, którego dotyczył proces (zostałam w nim ustanowiona przez sąd pełnomocnikiem z urzędu), ale i zwrotu szeregu innych majątków na terenie całej Polski.
Ustaliłam, że wpierw wystąpili oni o zwrot majątku utraconego w wyniku reformy rolnej w drodze administracyjnej. Ja przystąpiłam do sporu dopiero na etapie procesu w sądzie powszechnym i to już po tym, jak sądy dwukrotnie odmówiły zwrotu tego majątku. Zarówno Sąd Okręgowy w Poznaniu, jak i druga instancja Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Ponieważ Sąd Najwyższy uchylił jeden z wyroków do ponownego rozpoznania, dopatrując się w nim uchybień proceduralnych, sprawa znowu trafiła do poznańskiego sądu okręgowego, a ja zostałam wyznaczona urzędowym pełnomocnikiem.
Jak długo trwał proces?
– Swoich roszczeń na drodze sądowej ta rodzina zaczęła dochodzić w 2007 roku, ja wstąpiłam do sporu w 2011 roku. Do tego czasu wnioskodawcy sami prowadzili swoje sprawy. Kwestionowali wszystko: i zasadność reformy rolnej, i sposób jej przeprowadzenia. Żądali oni zwrotu kompleksu parkowo-pałacowego wraz z budynkami gospodarczymi oraz areału rolnego.
Moi klienci podnosili przede wszystkich fakt, że majątek rolny nie mógł zostać znacjonalizowany, bo nie nastąpiło to zgodnie z prawem. Nie było stosownych rozporządzeń i zarządzeń do dekretu, a komisarze ziemscy nie wystawili stosownych pism o przejęciu majątku. Podkreślam, że cały czas byłam związana z treścią żądań moich klientów. Dlatego nie mogłam wycofać się z żądań klientów, którzy do dzisiaj kwestionują zasadność reformy rolnej, ale jako adwokat mogę ich żądania konwalidować i ubierać w stosowną formę prawną. Pomimo tego, że państwo Chłapowscy żądali zwrotu całego majątku, musiałam na polecenie sądu sprecyzować te żądania i ustalić jaki jest faktyczny stan prawny każdej nieruchomości. Po latach nie wszystkie były nadal własnością wojewody-Skarbu Państwa, część była wydzierżawiona, należała do osób fizycznych, część z nich uległa rozdrobnieniu, część została przeznaczona pod budowę autostrady, a każda z takiej części oznaczała inny stan prawny. Wszystko to trzeba było ustalić i sprecyzować końcowe żądania.
Czyli w końcu na czym stanęło?
– Obiekt, którego zwrotu żądano, to w chwili obecnej totalna ruina, w pałacu była kiedyś księgowość PGR-u, potem jakaś świetlica, były jednak podstawy prawne do zwrotu i pałacu, i kompleksu parkowego.
Jaki zapadł wyrok?
– Sąd Okręgowy, tak jak poprzednio, oddalił wszystkie żądania, stwierdzając, że dekret o reformie rolnej jest nadal obowiązującym aktem prawnym i należy przestrzegać wszystkich jego postanowień, a jeżeli nawet były jakieś uchybienia, to nie zmienia to faktu, że majątek obszarników można było konfiskować na mocy samego dekretu, ponieważ i tak ten majątek przeszedł na Skarb Państwa. Ponadto sąd stwierdził, że nie można żądać zwrotu nieruchomości od wojewody wielkopolskiego, skoro on tych nieruchomości już nie ma. Sąd tym samym przychylił się do stanowiska Prokuratorii Generalnej, która dowodziła, że roszczenie moich klientów przedawniło się, bo ze stosownym wnioskiem trzeba było wystąpić w ciągu 10 lat, licząc od dnia 4 czerwca 1989 roku.
To jest stanowisko utrwalone w doktrynie?
– Mam co do tego poważne wątpliwości. Rozumiem, że nie można cofnąć dekretu o reformie rolnej, ale mam poważne wątpliwości do działań państwa po 1989 roku. Do tego czasu i rodzina Chłapowskich, i wiele innych, miała związane ręce. Nie można było zrobić nic. Kiedy powstała możliwość występowania o zwrot majątków, zabranych wbrew ustaleniom reformy rolnej, ludzie zaczęli dochodzić tego w trybie administracyjnym, bo tak nakazywało prawo. Społeczeństwo cały czas było informowane, że wszystkie spory zostaną rozstrzygnięte w drodze ustawy reprywatyzacyjnej. Nie ma jej do dzisiaj. Ludzie na nią czekali, dlatego nie można teraz podnosić zarzutu przedawnienia, skoro to właśnie Państwo zrobiło ludziom wodę z mózgów. Przecież dopiero po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 1 marca 2010 roku wojewodowie zaczęli umarzać wszystkie sprawy administracyjne, dotyczące rewindykacji zabranych majątków i można było wystąpić ze swoimi żądaniami do sądów powszechnych.
Apelacja do Sądu Apelacyjnego okazała się częściowo skuteczna.
– Tak. Sąd drugiej instancji zmienił wyrok i stwierdził, że zespół pałacowo-parkowy nie przeszedł na Skarb Państwa, a zatem należy go zwrócić. Ten obszar, który nie był ziemią rolną, zdaniem sądu nie mógł podlegać reformie rolnej. Budynek, jak wspominałam, jest w ruinie, ale park to kilkadziesiąt hektarów. Wystąpiłam o uzasadnienie wyroku i na tym moja rola pełnomocnika się kończy.
Pojawiło się także światełko w tunelu, jeżeli chodzi o lasy…
– Tak. Ujawniono, że dekret o przejęciu lasów z 12 grudnia 1944 roku nie został przez członków PKWN prawidłowo podpisany, a zatem byłby on nieważny, czego jednak trzeba dowieść. Uważam jednak, że i tak istnieją przesłanki do zwrotu lasów zabranych w drodze tego aktu prawnego.
Czy tak będzie, zadecyduje Sąd Najwyższy, do którego trafiła skarga kasacyjna. Dotyczy to nadleśnictwa Łopuchówko. Kasacja podnosi argument, iż nie można było na mocy tego dekretu zabierać lasów podzielonych na parcele, a tak było na ziemiach byłego zaboru pruskiego. Tymczasem lasy zabierano jak leci, i dzisiaj, z powodu złamania prawa, istnieje szansa ich odzyskania. Zadecyduje jednak o tym – powtarzam – Sąd Najwyższy .
Poznańskie Nieruchomości portal informacyjny oferta deweloperska Poznań i inwestycje w mieście, mieszkania, działki, lokale
2007 - 2026