Volkswagen kupił teren pod fabrykę we Wrześni

We wtorek w Poznaniu podpisano akt notarialny, na mocy którego Volkswagen stał się właścicielem 220-hektarowego terenu we Wrześni. Powstanie tu fabryka, w której stałą pracę ma znaleźć ponad 2000 osób. Tymczasem spadkobiercy liczą na odszkodowania. Od wczoraj Volkswagen jest już właścicielem terenu o powierzchni około 220 hektarów. We wtorek podpisano stosowny akt notarialny, ale nie ujawniono, za jaką kwotę spółka nabyła grunt. Wiadomo także, że VW ma już zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej we Wrzesińskiej Strefie Aktywności Gospodarczej. VW będzie pierwszym inwestorem w tej strefie.
Budowa fabryki ma ruszyć jesienią. Rocznie wyjedzie stąd 85 tysięcy aut. Część pracowników trafi do zakładu z poznańskiej fabryki, na pozostałe stanowiska odbędzie się rekrutacja.
Problematyczna jest natomiast kwestia spadkobierców właścicieli terenu, na którym ma powstać fabryka Volkswagena, którzy liczyli na kilkanaście mln zł za zrzeczenie się prawa pierwszeństwa zakupu ziemi. Teraz możliwe – jak pisze Gazeta Wyborcza – że nie dostaną nic. W cieniu wielkiej inwestycji toczą się boje spadkobierców byłych właścicieli terenu, kancelarii prawnych i prywatnych inwestorów, którzy na całym zamieszaniu chcą zarobić.
Stworzenie WSAG i przygotowanie terenu pod fabrykę było skomplikowaną operacją – pisze ,,Wyborcza”. Trzeba było scalić tereny należące do gminy, starostwa, samorządu województwa, prywatnych właścicieli i Agencji Nieruchomości Rolnych.
Historia roszczeń – jak zwykle w takich przypadkach – nie jest prosta. Pierwszy problem dotyczył prywatnych właścicieli. Było ich czterech. Z jednym udało się podpisać umowę bezpośrednio. Jak mówi Barbara Kaśnikowska, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Inwest Park”, która odpowiadała za scalenie terenów pod WSAG, udało się kupić teren za cenę wysoką ze świadomością, że nie jest tyle warta. W pozostałe negocjacje wmieszały się kancelarie prawne. W jednym przypadku adwokat zakupił w styczniu 2014 roku teren od rolnika, a w marcu odsprzedał go WSSE za 2,5-krotnie wyższą cenę. W drugim dwaj właściciele ziemi podpisali umowy, że w wypadku włączenia terenu do WSAG sprzedadzą ziemię kancelarii. Do niczego nie doszło, bo mecenasi nie zdołali w wyznaczonym terminie zorganizować wystarczających pieniędzy, by kupić teren. Ale prawdziwy problem dotyczył terenu Agencji Nieruchomości Rolnych.
Tu trzeba się cofnąć do 1944 roku, kiedy to wtedy Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego wywłaszczono ówczesnych właścicieli terenu, na którym stanąć ma nowa fabryka Volkswagena. Do 1989 roku nie było mowy o odzyskaniu ziemi. Sytuacja częściowo zmieniła się dopiero wraz z nastaniem III RP. Ale aby odzyskać teren, trzeba wykazać, że ziemia została zabrana niezgodnie z dekretem. Istnieje jeszcze jedna droga. Byli właściciele terenu lub ich spadkobiercy mają prawo do pierwszeństwa w zakupie ziemi w wypadku, gdyby jej właściciel (była nim Agencja Nieruchomości Rolnych) chciał ją sprzedać. I właśnie to prawo stanowiło problem.
Gdy WSSE zaczęło scalać teren, do jej drzwi zapukali prawnicy reprezentujący rodziny spadkobierców. Jako pierwszy napisał o tym Głos Wielkopolski. Głównie chodziło o wynegocjowanie pieniędzy za zrzeczenie się prawa pierwszeństwa przy sprzedaży ziemi. Na dokładkę w pewnym momencie pojawiła się kancelaria, która w ogóle zażądała wstrzymania wszystkich rozmów, twierdząc, że jej klient podpisał ze spadkobiercami porozumienie, na mocy którego to on ma prawo do zakupu terenu. Ale jak mówi Barbara Kaśnikowska żadnych dokumentów na potwierdzenie nie pokazał.
Rozmowy się przeciągały, kompromisu nie udawało się osiągnąć, a sprawę ziemi trzeba było rozwiązać. W dodatku WSSE nie było stać na zakup ziemi od ANR. Sprawę rozwiązano nietypowo. Problem spadkobierców z pierwszeństwem zakupu znikł, gdy teren włączono we WSAG. Jej włączenie spowodowało, że WSSE uzyskało prawo pierwokupu, które stoi w hierarchii wyżej niż prawo pierwszeństwa zakupu. A problem braku środków rozwiązano przez objęcie udziałów w WSSE przez ANR. Agencja, zamiast płacić za udziały, wniosła do spółki ziemię – informuje Gazeta Wyborcza.
A co ze spadkobiercami? WSSE zabezpieczyło ok. 15 mln zł na wypadek roszczeń. Możliwe, że część z tych pieniędzy zostanie wypłacona. Ale równie prawdopodobne, że nie zobaczą ani złotówki. A jeżeli kiedyś zostanie podważone wywłaszczenie, o co stara się część spadkobierców, wówczas skarb państwa będzie musiał wypłacić odszkodowanie lub dać ziemię w zamian. Tak czy inaczej, fabryki Volkswagena to nie dotknie.

x

Zobasz także

Grzywna za śmierć jaskółek

Mieszkaniec Świebodzic (woj. dolnośląskie) otrzymał karę w sumie 9540 zł grzywny za to, że strącił ...

Podatek od nieruchomości

Nadchodzi rewolucja w podatku od nieruchomości. Zmiany już na początku 2025 r. Większa sprawiedliwość oraz ...

Liczniki wody na działkach

Działkowe pompy, dzięki którym na wielu ogródkach działkowych jest dostęp do bieżącej wody, mogą stać ...

Schron w każdym domu

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje nowelizację przepisów o obronie cywilnej. Jednym z punktów nowelizacji ma być ...

Wartość nieruchomości

Skarga nadzwyczajna RPO w sprawie o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości po zmianie planu miejscowego ...