Walka o Sołacz trwa

Nie dyskutujmy jak zabudować, ale że tu nie należy budować – przekonują społecznicy z Sołacza oraz część radnych. Radni wznowili dyskusję nad planem zagospodarowania tej części Poznania.

Po czterech miesiącach przerwy radni z komisji polityki przestrzennej Rady Miasta Poznania wznowili dyskusję nad projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Sołacza. Przypomnijmy, że spór pomiędzy planistami z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej a działaczami społecznymi dotyczy dwóch fragmentów Sołacza w sąsiedztwie parku Sołackiego i parku Wodziczki, na których urbaniści zaprojektowali zabudowę mieszkaniową. Przeciwnicy chcą, aby pozostała tam zieleń, choć są to obszary niezagospodarowane.
To jest dobry plan – broni swego opracowania Anna Siminiak z MPU. I wylicza jego zalety.
Zdaniem projektantki plan chroni wysoką jakość zabudowy mieszkaniowej, bo teren niezabudowany psuje obraz dzielnicy, pogarsza bezpieczeństwo. Gwarantuje ochronę wartości przyrodniczych, chroni starodrzew, ogrody działkowe i skwery. W ciągach pieszych zapewnione będzie powiązanie ekologiczne z Cytadelą i nabrzeżem Warty. Projekt chroni też założenia urbanistyczne i wartości kulturowe. Komponuje nową jakość przestrzeni, jest kontynuacją koncepcji Josepha Stübbena i Władysława Czarneckiego (na które powołują się przeciwnicy zabudowy), którzy nie planowali dodatkowych obszarów zieleni. Dopełnia to, co przerwały obie wojny światowe.
– Zabudowa obszaru między ulica Litewską i Grudzieniec, na którym zieleń stanowić będzie 60 procent, jest kontynuacją idei miasta-ogrodu, z alejami w ulicach i maksymalną ilością zieleni na działkach – przekonuje Anna Siminiak. – A park Widziczki zostanie jeszcze poszerzony.
Wprowadzenie nowej siatki ulic stworzy sprawny system komunikacyjny. Projektuje się nowy dworzec zintegrowanej komunikacji Grudzieniec. Uregulowane zostaną zagadnienia wód opadowych i kanalizacji sanitarnej, wybudowane zbiorniki retencyjne, które zatrzymają wodę.
– Stosunki wodne są złe, ale najgorsze obszary już są zabudowane. Nowe wymagają od inwestora odpowiednich rozwiązań bez osuszania terenu – stwierdza Siminiec, odpowiadając na zarzutu społeczników, że budowa osiedla mieszkaniowego może doprowadzić do usychania drzew w parku.
– Teren zadrzewiony pomiędzy ulicą Litewska i Niestachowską jest cenny. To ostatni fragment klina zieleni w centrum miasta i chce się go zabudować. Na tej zasadzie możemy zabudować wszystko, łącznie z Cytadelą. Zostawmy teren zieleni w takim obszarze, jaki jest teraz. Nie czujemy potrzeby zabudowy – ripostuje radna Magdalena Pauszek, wyrażając zarazem opinię kilku innych radnych oraz członków Rady Osiedla Sołacz, Stowarzyszenia Przyjaciół Sołacza i My-Poznaniacy.
Dyskusja na temat planu będzie kontynuowana na komisji za dwa tygodnie.

x

Zobasz także

U nas żyje się najlepiej

Poznań “najlepszym miastem do życia” według ogólnopolskiego rankingu Poznań został liderem wśród polskich miast pod ...

Letnie remonty w mieście

Prace remontowe w rejonie mostu Dworcowego i ronda Starołęka. W sobotę, 22 czerwca rozpocznie się ...

Internetowa mapa nagrodzona

Przestrzenna mapa ,,Śladami dziejów Wielkopolski” nagrodzona! Samorząd Województwa Wielkopolskiego otrzymał główną nagrodę w konkursie „Internetowa ...

„Komunalki” znów do remontu

ZKZL ogłosił kolejną odsłonę programu “Mieszkanie do remontu” Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) ogłosił drugą ...

W centrum przybywa drzew

Kolejnych kilkadziesiąt drzew przybędzie w poznańskich pasach drogowych. Trwają nasadzenia na Starym Mieście, a w ...