Poznań jest jednym z najbardziej zielonych miast w Polsce. Ale to nie wszystko. Nasza zieleń jest najbardziej różnorodna i zadbana. W ostatnich latach wzdłuż poznańskich ulic posadzono prawie pół miliona roślin. Zieleń przydrożna to duma Poznania. Tak zadbanych placów, skwerów oraz pasów zieleni biegnących wzdłuż ulic, a nawet zatopionych w trawniku torów tramwajowych nie znajdziemy nigdzie indziej w Polsce. W Zarządzie Dróg Miejskich powstał nawet specjalny „podwydział” specjalizujący się w zakładaniu i pielęgnowaniu przydrożnej zieleni.
– To prekursorskie działania. Sami testujemy rośliny i rozwiązania techniczne – mówi Agnieszka Szulc, której podlega „podwydział” zieleni w ZDM.
Wszystko zaczęło się w 2003 roku. Wówczas zarząd miasta zdecydował, że należy zadbać o wygląd poznańskich ulic. Na ten cel zaczęto także przeznaczać spore sumy, które zaczęły być liczone w milionach złotych. Na pierwszy ogień poszło Rondo Obornickie oraz świeżo wyremontowane ulice Szelągowska, Pułaskiego i Przepadek. Pojawiły się pierwsze nawadniane trawniki, równiutko przycięte żywopłoty i kolorowe kwietniki. Wzdłuż ulic ułożono także kamienne opaski oddzielające zieleń od jezdni. Chronią one rośliny przed błotem pośniegowym zmieszanym z solą. Ta właśnie mieszkanka jest bowiem największym zagrożeniem dla zieleni.
Najwięcej roślin posadzono jednak w ubiegłym roku, gdy Poznań przygotowywał się do grudniowej Konferencji Klimatycznej ONZ. Wówczas drzewa i krzewy pojawiły się wzdłuż ulic okalających teren Międzynarodowych Targów Poznańskich.
– To teren bardzo zurbanizowany. Mieliśmy niewiele miejsca, dlatego rośliny musiały być precyzyjnie dobierane – tłumaczy Agnieszka Szulc.
Priorytetem ZDM jest zieleń w centrum miasta m.in. na rondzie Kaponiera, przy ul. Roosevelta, w okolicy skrzyżowania ulic Małe Garbary i Garbary, a także przed budynkami użyteczności publicznej takimi jak dworce, urzędy i uczelnie. Z niezwykłą starannością rośliny dobierane są także na trasach wylotowych z Poznania jak rondo Śródka, rondo Starołęka czy ul. Głogowska. Nie oznacza to jednak, że tylko tam przydrożne pasy obsadzane są drzewami i krzewami. Pojawiają się one również na bardziej peryferyjnych ulicach jak Murawa czy Mieszka I.
– Każdy skrawek terenu ma bardzo przemyślaną zieleń. Na przykład na skrzyżowaniu ulic Małe Garbary i Garbary zwykle tworzą się korki. Dlatego, by odwrócić uwagę kierowców i umilić im czas oczekiwania na zielone światło tamtejsze kwietniki są bardzo barwne i zróżnicowane – wyjaśnia Agnieszka Szulc.
W ciągu ostatnich 6 lat na poznańskich ulicach pojawiło się 6 tys. drzew, 200 tys. krzewów oraz ponad 200 tys. kwiatów.
Tak zadbana zieleń wymaga jednak ogromnych nakładów. W ubiegłym roku miasto wydało na ten cel 10 mln zł. Z roku na rok zwiększają się również koszty utrzymania zieleni. W tym roku na nowe rośliny oraz utrzymanie tych, które zostały już posadzone, w budżecie miasta zarezerwowano 8,5 mln zł.
Poznańskie Nieruchomości portal informacyjny oferta deweloperska Poznań i inwestycje w mieście, mieszkania, działki, lokale
2007 - 2026